8

Niestety nadal mam przerwę w odchudzaniu. Ciągle bolą mnie jeszcze korzonki, ale powoli chyba kończy się moja z nimi “przygoda”. Tęsknię za odchudzaniem, treningami, żal mi niestraconych w tym czasie kilogramów. Najważniejsze jednak, że waga zatrzymała się na 86.5 kg.

Cieszy mnie nadchodzące lato :) Przedwczoraj udało mi się sfotografować słodkie kwiatuszki w lesie. Nie jest to arcydzieło, ale było przeraźliwie zimno i nie miałam nastroju na tarzanie się po leśnej ściółce ;)


7

Finał za nami, ale dla mnie odchudzanie jeszcze się nie zakończyło :)


2

Po zrzuceniu 13 kg postanowiłam kupić sobie nowy stanik. Potrzeba ta się stała pilna z powodu zbliżającej się ostatniej sesji do SuperLinii. Wybór padł na sklep LiParie, gdzie sympatyczna braffiterka dobrała mi świetny stanik i przypomniała jak się go powinno zakładać, co wcale łatwe nie jest przy moim obfitym biuście. No i mam go :) Oto on :


0


0

Znalazłam swoje zdjęcie z 2001 roku, które zrobiłam sobie z SuperLinią w ręku, ponieważ właśnie zaczynała się akcja odchudzania i trzeba było upamiętnić swoją figurę “sprzed”. Tak też zrobiłam i… na tym moje odchudzanie się skończyło ;)

Dzisiaj mogę się pochwalić, że waga ciągle spada i właśnie przekroczyłam magiczną 90-tkę. W dół rzecz jasna ;)


0

Święta spędziłam u swojej rodziny na Śląsku. Spędziłam je bardzo sympatycznie i niestety niezbyt grzecznie… Nie dało się inaczej :( Mam nadzieję, że Wam udało się przetrwać ten czas bez większych grzechów. Mam też nadzieję, że my- grzesznicy szybko i bezboleśnie odpokutujemy swoje grzechy ;)

Jutro jadę do Pure w Gliwicach. Chyba nie muszę mówić jak bardzo mi się nie chce ;)


1

Ahhh co to się działo…

Miałam tzw. suchy zębodół – powikłanie po ekstrakcji mojej biednej, dolnej szóstki, przez co na tydzień zapomniałam co to znaczy jedzenie. Jadłam tak mało i tak rzadko, że szkoda gadać. Schudłam trochę przez to, ale wcale mnie to nie cieszy. Nie chciałam, żeby to się stało w taki sposób. W niebezpieczny dla diety sposób. Na pocieszenie mogłam sobie za to zrobić zdjęcie z moimi ulubionymi dentystami. Prawda, że sympatyczni ? :)


1

Wczoraj po południu okropnie rozbolał mnie ząb. Zdecydowałam się na jego usunięcie ze znieczuleniem The Wand (polecam !), o którym kiedyś czytałam. Podczas wyrywania okazało się, że trzeba go pociąć,  wyciągnąć, wydłubać, ranę zaszyć. Dzięki różdżce nie czułam absolutnie nic i od dentysty wyszłam prawie, że w euforii. Teraz niestety rana mnie pobolewa i ciągle nie jestem jakoś w stanie zmusić się do zjedzenia czegokolwiek… Ostatnim posiłkiem był wczorajszy obiad. Nie jest to zbyt mądre podczas mojej diety, ale z jednej strony boję się, że zanieczyszczę ranę, a z drugiej strony ból dziąsła skutecznie odbiera mi apetyt…

Taki sobie wymyśliłam sposób na dzisiejszą imprezę urodzinową. Wystarczyło wyrwać ząb i już wiadomo, że nie zgrzeszę na imprezie :P Nie zgrzeszę tym bardziej, że na nią nie poszłam. Ahhh żal mi tego pyszniastego jedzonka, które właśnie wszyscy biesiadnicy wcinają…

The Wand - Różdżka


3

Ostatnio przy okazji konkursu Philipsa kupiłam sobie porządny blender tej firmy :) Teraz bez problemu mogę produkować zielone mikstury, bo 120 W zostało zastąpione 650 W.

O kolejny nabytek zadbał Mikołaj, który zaszokował mnie podarunkiem w postaci parowara TEFAL VS400133 Vitacuisine ! Bardzo mnie tym ucieszył, bo zastąpi garnek i metalowy koszyk. Technikę prostą, ale o tyle niewygodną, że gapy niestety nie mają szans na warzywa o odpowiedniej twardości. Ja je zwykle rozgotowywałam.


4

Nareszcie udało mi się go przekonać :) Wprawdzie nie ma on wielkiej nadwagi, ale ma brzuszek i na pewno przyda się go zrzucić, tym bardziej że ma z nim problemy.

Dzisiaj sobie razem poćwiczymy o 15.30. Teraz mam już pewność, że pozostanę przy swoich zdrowych nawykach, a comiesięczny abonament będzie doskonałym motywatorem ;)

A Was ktoś wspiera w wysiłkach podczas odchudzania się ?